Następnego ranka .Gdy stałam miałam mdłości .Silver się trochę o mnie
martwił .Nic nie mogłam robić . Ale miało to swoje plusy i minusy .
Plusem było to że Silver był blisko mnie , a minusem to że nie mogłam
wykonywasz swoich obowiązków jako dyplomatka.
-Silver-powiedziałam .
-Tak?-spytał mnie nie pewnym głosem ,
-Niedługo wiesz że musisz pójść do swojej pracy jako wojownik , już
prawie 12.00!. Nic mi nie będzie , brzyjcie do mnie o 12.00 moja siostra
Alice , wiedz nic mi nie będzie.-powiedziałam spokojnym tonem do niego
ale wydawało się jakby nic nie rozumiał.
-No dobrze ,dobrze . Kochanie nie denerwuj się .Lekarz powiedział żeby
się nie denerwowałaś .-powiedział do mnie , ale ja to wiem.
-Będzie moja siostra i mi pomorze kiedy cię nie becie . -powiedziałam
.I tak poszedł sobie .Wybiła 12.00 i nagle pacze i już jest Alice.
-Alice-powiedziałam spokojnym głosem to mojej siostry .
-Xandra-wykrzyczała mi w prosto w twarz . Na początku nie wiedziałyśmy
co mamy robić . Ale potem Alice wymyśliła powiadały sobie jakieś kawały .
Ale nie miałam trochę na to ochoty .Więc Alice poszła po jakieś książki
do czytania . I czytaliśmy aż do godziny 17.00 .I nagle zjawił się
Silver .
-Co tak szybko , miałeś być dopiero o 21.00 ?- zapytałam go , a Alice się tym nie przejęła .
-A bo nikt nie chciał dziś nawet trochę zatokować . Nawet głupie małe
szczeniaki z innej watahy nic nie wdziały ukraść .- odpowiedział mi
wesołym głosem .
-A co masz za łapami ?- zapytałam z ciekawości .
-To dla ciebie .Xandro.- Silver wręczył mi bukiet kwiatów .
-Dziękuje Silver .- nie mogłam uwierzyć w to że dał mi prezent .Jeszcze
nikt mi nie dał bukietu .Po kilku minutach Alice sobie już poszła .W
tedy Silver zamówił obwitą kolacje .A potem poszliśmy spać .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz