Obudziłem się rano. Wszyscy jeszcze spali, więc postanowiłem iż
przygotuję śniadanie niespodziankę. Poszedłem do lasu i upolowałem co
nie co. Pogoda była świetna więc postanowiłem, że zrobimy małą
wycieczkę do lasu. Poszedłem do jaskni, a tam już nikt nie spał
-Dzieci idziemy nad łąkę i potok. Pozdwiedzacie trochę. -powidziałem.
Dzieci zaczęły się tak cieszyć. Więc zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy
najpierw nad łąkę. Dzieci biegały, a ja i Selen usiedliśmy na łące.
-Gdzie byłeś rano?- zapytała mnie
-Na polowaniu. Chciałem przygotować śniadanie.
Potem poszliśmy nad potok.
Gdy wracaliśmy z potoku wszyscy byli już głodni. Więc powiedziałem:
- Jak wrócimy do domu to coś przygotujemy.
Były wyścigi do domu. Nagle Shira bięgnąc potknęła się. Złamała łąpkę.
Zaczęłą płakać. Do domu zaniosłem ją w pysku. Potem leżała do końca
dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz