Leżeliśmy tak do późnego wieczoru, lecz słońce jeszcze wznosiło się wysoko na niebie. Miryam zerwała się pierwsza.
- Muszę iść, obowiązki... - powiedziała smutno.
- A ja? - przypomniałem.
- Ach ty... no, wprowadź się jak chcesz.
- Nie chodzi mi o to! - zaśmiałem się. - Jestem Alfą, tak?
- No tak.
- Też mam obowiązki. Nauczyłabyś minie.
- Okej, więc chodź.
<Miryam, dokończysz? ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz