Całkiem nie dawno poznałem piękną wilczycę imieniem Windy Night.
-Ach.... Jest taki dzień w którym nie wstaje się z łóżka. A ten dzień jest dzisiaj.- oznajmiam wchodząc do salonu.
-Tylko jest takie jedno, małe, malutkie, malusieńkie ALE.- odpowiada Windy.
-A mogę wiedzieć jakie?
-A takie, że łóżko się złamało.
Zamurowało mnie. Ale jak ona, najlżejsza samica jaką znam ZŁAMAŁA łóżko! Nie wiedziałem co powiedzieć.
-Zatkało kakao?- Rose próbuje być śmieszna.
-Ale, aaaa..le JAK!!! Jak TY, TY złamałaś ŁÓŻKO z gwarancją na dwa miesiące.- miałem w oczach łzy.
-Chłopacy chyba nie płaczą z tego co wiem.- śmieje się wilczyca.
Jest już wieczór a my śpimy u moich rodziców.
-Yuumey. Choć na chwileczkę.- woła mnie stary.
-Tak? O co chodzi?
-Co to za wilczyca?- pyta Silver.
-Eeeyyyyoooo.... Tooooo...moja paa..
-Twoja Paa?! Co takiego?!- ojciec prawie krzyczy.
-Moja partneeeee...- coraz bardziej się pocę.
-Wiem, to twoja partnerka. A ta za nią?
Dopiero teraz się zorientowałem, że śledziła nas jakaś mroczna samica.
-Przepraszam na chwileczkę..
Wyszedłem i zacząłem ją gonić. Nagle usłyszałem krzyk Windy Night.
-Biegłem ile sił w nogach, co się stało?
Zobaczyłem kogoś reanimującego Night. A kto to był? Oczywiście, Dagger.
-Cześć Yuumey. Windy strasznie się przestraszyła kiedy usłyszała śmiechy mrocznej wilczycy i zbladła jak ściana w pokoju Kazu.
-Taaa. Super. Teraz zrób przejście dla profesjonalisty.- warknąłem na niego.
Zbadałem ją. Windy się nie budzi. Zabrałem się do szpitala. Od razu się
nią zajęli. Po kilku godzinnych badaniach przyszła do mnie pielęgniarka.
-Mam dobrą i złą wiadomość. Najpierw ta zła. Windy przez kilka dni będzie u nas leżeć.
-A ta dobra?
-Ta dobra jest taka że....
<Windy Night dokończ>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz