Było jasno. Obudziłam się i rozejrzałam. Miałam wyjątkowo dobry nastrój.
Wybiegłam z jaskini. Nie było nikogo. Pobiegłam na plażę. Byli tam
prawie wszyscy...
- Witajcie!- krzyknęłam z pewnej odległości.
- Cześć Nero !- powiedziały. Podeszłam bliżej.
- Nie widziałaś Alice ?
- Alice? Nie. Coś się stało?
- Rainbow powiedział że wczoraj nie wróciła do watahy...- Nero wyglądał na niewyspanego.
- Powiedział nam to w nocy.- Słowa Eleny wszystko mi wyjaśniły. Przestraszyłam się zniknięciem siostry .
Nie wiedziałam co mam robić i nagle wzbiłam się w przestworza. Z góry
nie było jej widać. Podleciałam bliżej ziemi. Podczas lotu dostrzegłam
niewielkie coś w oddali. Zbliżyłam się nieznacznie. Miało jasny kolor.
Wyglądem przypominało żywą istotę. Miało skrzydła. Krążyłam nad tym
kilka minut, a gdy zorientowałam się że od dłuższego czasu się nie
rusza, wylądowałam. Z bliska od razu rozpoznałam że to sowa. Była ciężko
ranna i przemarznięta. Byłam daleko od watahy, nie było więc szansy
przetransportowania ptaka. Wykopałam sporych rozmiarów dół. Wciągnęłam
zwierzątko do "jamy" i opatrzyłam. Nie odzyskiwało przytomności. Na
zewnątrz zerwał się silny wiatr. Postanowiłam na pewien czas zostawić
rannego i kontynuować poszukiwania Alice . Znów wzbiłam się wysoko i
zaczęłam obserwować. Na polanie w oddali dostrzegłam obcą mi watahę. Nie
zwróciłabym na nią większej uwagi gdyby nie fakt że wśród innych
wilków, kręciła się moja siostra . Zleciałam na dół. Od razu zaatakowało
mnie kilku wojowników. Wyswobodziłam się po licznych szarpnięciach i
otarciach o pobliskie drzewa.
- Alice !- Usłyszałam wołanie. Rozłożyłam łapy by przytulić Alice na powitanie.
- Nie masz pojęcia ile cię szukałam.- Uśmiechnęłam się szeroko... Nagle jednak przypomniałam sobie o sowie.
- Alice muszę lecieć .Przyleciałam do rannego ptaka na polanie położonej
stąd o kilkanaście ruchów skrzydeł. Muszę do niej wrócić.
- Zostawiłam cię samą w jamie.- Powiedziałam, gdy zostałyśmy same. Byłam
zadowolona. Potem przyleciałam do Alice . Na polanie pokazałam jej
ptaka. Wciąż nie odzyskiwał przytomności. Zmartwione położyłyśmy się
spać.
CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz